Wielkie zakupy

Jeszcze wczoraj miałam na koncie prawie całą wypłatę, jaką w tym miesiącu otrzymałam za pracę  w telemarketingu. Było tego prawie trzy tysiące złotych, czyli całkiem sporo. Cieszyłam się, że udało mi się zarobić aż tyle i że będę mogła część tych pieniędzy odłożyć na konto oszczędnościowe. Za resztę miałam się utrzymać w nadchodzącym miesiącu i kupić sobie jakiś mały prezent w ramach nagrody za dobrą pracę.

Moje postanowienia poszły wczoraj wieczorem w łeb, bo razem z koleżankami wybrałam się na zakupy do Galerii Krakowskiej, które zajęły mi ponad pięć godzin. Przez te pięć godzin pod wpływem impulsów i dobrej zabawy wydałam prawie 1000 złotych na różne duperele, ubrania, kosmetyki i perfumy. To wszystko przez moją przyjaciółkę Aśkę, która przekonała mnie wczoraj, że żyje się tylko raz i że nie wolno na to życie żałować pieniędzy. Nie wiem kiedy kolejny raz zarobię tyle pieniędzy, dlatego trzeba to dobrze uczcić.

No i uczciłam, a to uczczenie dzisiaj odbija mi się głośną czkawką. Siedzę teraz w swoim pokoju i zastanawiam się czy nie powinnam czasem spakować wszystkich zakupionych rzeczy i iść je oddać do sklepów. Mam wielkie wyrzuty sumienia, że jednego wieczoru wydałam tak dużo pieniędzy i to pieniędzy zarobionych ciężką pracą telemarketera, telemarketer Kraków. Chyba zaraz się ubiorę i naprawdę pojadę do Galerii zwrócić zakupy. Szaleństwo szaleństwem, ale trzeba czasem pójść po rozum do głowy. Aśka nie jest osobą, której zawsze należy słuchać.

Napisz komentarz