W końcu sukces!

W końcu zaczęło mi się układać w pracy telemarketera i chyba mogę powiedzieć, że złapałem telemarketingowego bakcyla. Aklimatyzacja i przyzwyczajenie do rozmów z klientami i sprzedaży produktów przez telefon zajęło mi więcej, niż się spodziewałem, jednak nareszcie mogę powiedzieć, że wiem, co robię i umiem rozmawiać z klientami. Ten miesiąc jest pierwszym, w którym udało mi się zarobić o wiele więcej niż zazwyczaj, bo prawie każdy projekt, jakiemu się poświęciłem, zaowocował realizacją transakcji i dużą prowizją za sprzedaż. Mogę powiedzieć, że w tym miesiącu jestem naprawdę dumny z siebie i swojej pracy, choć jeszcze niedawno nie wierzyłem w sukces i chciałem rezygnować.

Ostatnie kilka miesięcy to okres wielkiej posuchy dla moich finansów, telemarketer Zielona Góra. Zarabiałem nie więcej niż 1500 – 1700 zł netto, czyli niewiele. W tym miesiącu moja pensja dobiła do 6200 zł na rękę, czyli ponad trzy razy tyle, ile zarabiałem wcześniej. Taka ilość pieniędzy jest dla mnie na razie wielkim szokiem, z którym trzeba się będzie jakoś pożegnać. Nie mogę przecież co pięć minut zaglądać na konto i sprawdzać, czy te pieniądze nadal się tam znajdują i czy ktoś mi ich nie ukradł.

Większą część wypłaty na pewno odłożę na konto oszczędnościowe, żeby leżało na gorsze czasy. Mam jednak nadzieję, że te gorsze czasy nie wrócą szybko. W końcu dopiero rozpocząłem okres dobrych wyników sprzedażowych – musi on trochę potrwać.

Napisz komentarz