Na rozmowie

Jaga, moja dobra przyjaciółka powiedziała mi niedawno, że w jej firmie poszukują obecnie kogoś na stanowisko telemarketera i wręcz nakazała mi udział w rekrutacji. Sama pracuje jako telemarketer Częstochowa już od ponad roku i uważa, że jest to świetna praca na początek. Obiecała, że zarekomenduje moją osobę do kierowniczki działu Call Center i tym samym zagwarantuje mi przyjęcie do pracy. Kurczę, aż żal nie skorzystać z takiej oferty, gdy ma się ją tuż przed nosem, ale telemarketing? Nigdy nie chciałam pracować w obsłudze klienta, zwłaszcza telefonicznej, a tu z wszystkich możliwych zawodów świata udaje mi się dostać akurat taką propozycję.

Pomyślałam, że nie mam co wybrzydzać i trzeba pójść na rozmowę z kierowniczką działu. Nie była to typowa rozmowa kwalifikacyjna, bo od razu wiedziałam, że otrzymam pracę i niedługo zacznę ją wykonywać. Nasza rozmowa przebiegała bardzo nietypowo, bo polegała na oprowadzaniu mnie po firmie i jednoczesnym wypytywaniu o różne rzeczy, niekoniecznie związane z życiem zawodowym czy wykształceniem. Podczas półgodzinnej rozmowy zdążyłam opowiedzieć o swojej pasji związanej z wykonywaniem biżuterii z modeliny, a ja dowiedziałam się, że kierowniczka pasjonuje się scrapbookingiem i wszystkie wolne wieczory poświęca na prace plastyczne.

Dzisiaj mija drugi dzień jak pracuję w zawodzie telemarketerki i na razie nie wiem co mogę na ten temat powiedzieć. Praca nie jest taka zła, ale strasznie męczy.

Napisz komentarz