Mało zawodowa relacja

Wątpię, by ktokolwiek z mojej firmy wiedział, że kierownik biura telefonicznej obsługi klienta i ja, jego podwładna (telemarketer Gdańsk) od trzech tygodni jesteśmy w związku. Na razie nieoficjalnym, niezbyt poważnym, ale jednak związku. Jak sami rozumiecie nie możemy się afiszować naszym romansem, bo wpłynęłoby to bardzo niekorzystnie na nasze życie zawodowe. Robert jest dobrym kierownikiem, dlatego na pewno nie zostałby wyrzucony z pracy. To ja musiałabym odejść, jako, że telemarketerem jestem dopiero od dwóch miesięcy.

Nasza znajomość rozpoczęła się dość niewinnie. Ja, nowa pracownica, Robert mój bezpośredni przełożony – typowa relacja podwładnego i szefa, który chciał pomóc pracownikowi w jak najszybszym i jak najbardziej efektywnym wdrożeniu się w zawodowe obowiązki. O dziwo, pomoc Roberta nie ustała nawet w chwili, gdy zaczęłam dość dobrze radzić sobie w  telemarketingu. Kierownik co jakiś czas podchodził do mojego biurka i pytał czy wszystko OK. Na szczęście nikt nie zwrócił uwagi na jego zbyt intensywne interesowanie się moją osobą, bo każdy uważał to za pomoc niewprawionej pracownicy.

Dopiero gdy pewnego dnia Robert zaprosił mnie po pracy na kawę stało się jasne, że nasze relacje nie będą już dłużej czysto zawodowe. Na kawę nie poszliśmy, ale wybraliśmy się na wspólną imprezę, która później przeniosła się do mieszkania Roberta. Wyszło jak wyszło, a teraz musimy ukrywać swój związek przed oczami innych osób. Jest to bardzo ciężkie, ale do wykonania.

Napisz komentarz