Koszmary a rzeczywistość

Ponoć koszmary oddają nasze najgorsze myśli i największe obawy. Jeśli ta hipoteza jest prawdziwa to wychodzi na to, że moim najgorszym koszmarem jest praca telemarketera,  którą posiadam od prawie sześciu tygodni. Od kiedy dostałem propozycję zatrudnienia jako telemarketer Koszalin, nie ma tygodnia, żeby nie przyśniło mi się coś związanego z pracą zawodową, krwiożerczymi klientami i planami sprzedażowymi do zrealizowania. Zazwyczaj w tych snach uciekam przed hordą rozwścieczonych klientów, którzy wyglądają jak zombie i chcą mnie zjeść. Ucieczka idzie mi bardzo powoli, bo nie jestem w stanie ruszać nogami z wystarczającą prędkością. Ruszam się wtedy jak mucha w smole i jedynie patrzę, jak moi oprawcy mnie doganiają.

Dziwię się dlaczego moja praca tak bardzo działa na moją podświadomość, że wyzwala takie negatywne sny i emocje. W życiu rzeczywistym nie mam dużych problemów z pracą w telemarketingu. Może nie jest to najbardziej ambitna praca na świecie, ale nie jest też najgorsza. Przez osiem godzin dziennie siedzę na wygodnym fotelu i nigdzie się nie ruszam, a jedyne czynności jakie wykonuję wiążą się z odkładaniem słuchawki, wybieraniem numeru i klikaniem na klawiaturze. Od czasu do czasu zdarza mi się też przejść do firmowej kuchni i zrobić sobie dużą kawę na pobudzenie.

Jeśli koszmary będą się nasilały lub zwiększały swoją częstotliwość to chyba z ciekawości wybiorę się do jakiegoś specjalisty i spytam co może być tego przyczyną. Nie chcę przecież przez kolejne miesiące co noc walczyć o życie. Przez te sny nie czuję się wystarczająco wypoczęty.

Napisz komentarz