Czas na naukę

Nie wiem czy w trakcie Waszych studiów było podobnie, ale u mnie, na drugim roku studiów zapanowała nagle wielka moda na podejmowanie różnych prac dorywczych mających na celu zapewnienie sobie pieniędzy na sobotnie imprezy i wyjścia ze znajomymi. Ja również, nie chcąc odstawać od mojego „zapracowanego” towarzystwa postanowiłam znaleźć sobie jakąś pracę. Nie chciałam pracować w restauracji typu fast food i obsługiwać wygłodzonych klientów szturmujących moją pracę. Jako kasjerka też nie chciałam pracować, bo bałam się zbyt dużej ilości obowiązków i ciągłego układania towarów na półkach. Najłatwiejsza do zdobycia była praca telemarketera i to na nią postanowiłam zwrócić swoją uwagę.

Już po tygodniu od podjęcia decyzji o poszukiwaniach pracy w telemarketingu dostałam propozycję zatrudnienia na pół etatu w pewnym Call Center. Byłam bardzo podekscytowana swoją pierwszą pracą i wydawało mi się, że oto wkraczam w nową erę, w której będę pracującą studentką, która nie dość, że świetnie łączy życie zawodowe z edukacją, to jeszcze ma czas na szalone zakupy i wyjścia ze znajomymi.

Już po pierwszych dwóch tygodniach okazało się, że siedzenie przed komputerem i prowadzenie rozmów z klientami wcale nie jest takie łatwe, a po czterech godzinach pracy jestem tak wykończona, że nie mam siły na naukę do kolokwiów i egzaminów. Żeby nie zawalić nauki musiałam zrezygnować z pracy i poświęcić się nadrabianiu zaległości, telemarketer Katowice. W tamtym momencie postanowiłam sobie, że nie pójdę do pracy dopóki nie skończę studiów.

Napisz komentarz